Mimo spadających liści nie sposób zapomnieć o lecie. Znów dwadzieścia stopni na termometrze, można otworzyć balkon i pozwolić kotom wylegiwać się w słońcu. Tylko to słońce jest już takie inne: grzeje mniej, ale w barwie jest cieplejsze. Przypomina wieczór pod Tematem Rzeką (ach, jak ja zazdroszczę Warszawie tych skrawków plaży!).








