A struggle for a simpler life captured with a camera

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warsaw. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warsaw. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 stycznia 2014

środa, 11 grudnia 2013

wtorek, 10 grudnia 2013

niedziela, 8 grudnia 2013

niedziela, 13 października 2013

, , , , , , ,

Temat Rzeka


Mimo spadających liści nie sposób zapomnieć o lecie. Znów dwadzieścia stopni na termometrze, można otworzyć balkon i pozwolić kotom wylegiwać się w słońcu. Tylko to słońce jest już takie inne: grzeje mniej, ale w barwie jest cieplejsze. Przypomina wieczór pod Tematem Rzeką (ach, jak ja zazdroszczę Warszawie tych skrawków plaży!).











środa, 25 września 2013

, , , , ,

Nadal o Warszawie




Ciągle wspominam mój warszawski weekend trochę jak babski spinoff do Before Sunrise – chodzimy po mieście i gadamy. Do tego hektolitry zimnych napojów. Najlepszy sok aloesowy – cudnie chłodzi. Nie cytrusy, nie arbuz, ale sok aloesowy. Zasadniczo lepiej w taki upał siedzieć niż chodzić. Można siedzieć na plaży, na Polach Mokotowskich, w dziwnym podwórku obok Krowarzywa (polecił Jarek) albo wśród hipsterów w Charlotte, gdzie na suficie kręcą się wiatraki a kelnerzy i kelnerki wyglądają jak modele, aż chce się ich sfotografować (i przy okazji zrobić zdjęcia połowie klienteli, ale odwagi brakuje, więc zamiast tego fotografuje się słoiki z czekoladą), albo wreszcie na najwyższym piętrze Pałacu Kultury.





wtorek, 24 września 2013

, , , , , ,

Zen Place

Moja ostatnia wyprawa do Warszawy odbyła się pod hasłem „włosy”. Dermatolog kazał mi obciąć się najkrócej, jak się da, a ze sprawami zdrowotnymi się nie dyskutuje. Przyjęłam ten wyrok z ciężkim sercem, bo od kilku lat praktycznie nie skracałam włosów i sięgały już za łopatki (a to, że i tak zwykle nosiłam je spięte na czubku głowy w koczek Małej Mi, to już inna sprawa).

Tak drastycznego cięcia nie można powierzyć byle komu. Godziny na Pintereście pozwoliły mi na zestawienie fryzur, które najbardziej mi odpowiadają. Tak wyposażona udałam się z Agnieszką do jej zaprzyjaźnionej fryzjerki, Sylwii.

Zakochałam się. Sylwia prowadzi Zen Place – najpiękniejszą pracownię na ziemi, pełną akcesoriów fryzjerskich, kosmetycznych i krawieckich. Malutkie mieszkanie ma też uroczy ogródek, gdzie po traumatycznym cięciu można się zrelaksować z kubkiem zielonej herbaty.

Sylwia zajęła się moimi włosami bardo delikatnie. Cięła jak najdłuższe pasma i odkładała na bok na wszelki wypadek – gdybym źle się czuła w nowej fryzurze, mogłabym zrobić sobie przedłużenia z własnych włosów.

W Zen Place miałam ochotę sfotografować wszystko: mieszkającego tam królika, szmaciane lalki i ozdoby, różowe ściany, kosmetyki, dekoracje, drobiazgi (których było mnóstwo). Przy obróbce zdjęć zdecydowałam się na coś innego niż zwykle, bardziej moim zdaniem pasującego do estetyki pracowni Sylwii.

***

To cut my hair short I went to Sylwia's magical atelier called Zen Place. As it was full of pretty things, I couldn't resist taking a couple (ok, a few dozens) of pictures.

I decided for a different rendering than usually – it seemed more appropriate for the atmosphere of Zen Place.

Search This Blog